Ranniki zimowe w moim ogrodzie
Właśnie dziś dostrzegłam w moim ogrodzie pierwsze oznaki wiosny - ranniki zimowe. Powoli z ziemi wychodza też przebisniegi, ale ranniki cieszą już oczy pięknym żółtym kolorem swoich kwiatów. Jeszcze troche a utworzą wspaniały kobierzec.

Wczoraj byłam w sklepie i tknęło mnie by zajrzeć na rośliny, zresztą ustawione są koło warzyw, więc i tak dojrzała je mimochodem. W każdym razie kupiłam hiacynty - po 3 zł za sztukę. Wzięłam dziewięć sztuk, bo stwierdziłam, że można ułożyć z nich przecież piekne wiosenne kompozycje.
Zakwitł mi w pracy fiołek afrykański. Swoją drogą nie pamiętałam już jaki on ma właściwie kolor, a tu niespodzianka od samego rana - jest piękny, błękitny. I niby mówi się, że fiołki to kwitną przez cały rok, ale ten jakiś naprawdę oporny byl. Pewnie warunki też mu nie sprzyjają.
Nie uwierzycie, ja tu się męczę (no właściwie nic się nie męczyłam, ale zawsze) - w każdym razie jakiś czas temu postanowiłam wyhodować swoje własne drzewko owocowe. Akurat tak się zdarzyło, że postawiłam między innymi na mandarynki, o czym kiedys coś już tu wspominałam.
Rano do sypialni zapukało słońce i już wiedziałam, że to będzie miły dzień. Tym bardziej, że mąz zrobił mi niespodziankę i zamienił nasz pokój w kawiaciarnię. Pełno róż i tulipanów. Jak wrócę z pracy to noramalnie je policzę <żartuję>.
Prawie wiosenne przymrozki w moim ogrodzie. Trawa ciągle ta sama. Widziałam rano, że jest a to już duży postęp. W ten weekend jeśli pogoda dopisze wyjdę na ogród i spróbuję oszacować pierwsze straty.
Wszystko dzięki słońcu:) Nareszcie do mojego ogrodu zawitała wiosna:) Śniegu brak, choć ostatniej nocy trochę poprószyło. Trawa przeżyła zimę, na rzie kolory nie są zbyt intensywne, ale dajmy jej i roślinom trochę czasu.
Zbliżają się wielkimi krokami urodziny mojej przyjaciółki - Karoliny. Ona jest zapaloną ogrodniczką, która najchętniej już dwa tygodnie temu, kiedy ziemia skuta była lodem wyszłaby na ogród i pielęgnowała swoje ukochane rośliny.
Dziś dodałam kilka kwiatowych akcentów do pomieszczeń w moim domu. Postanowiłam zrobić użytek z suszonych kwiatów, ktore zbierane w wakacje, niestety nie prezentowały się już w wazonach zbyt okazale.
Próbowaliście kiedyś wyhodować jakieś drzewko owocowe? Nie dość, że dziś naczytałam się artykułów, to jeszcze jak obwieściłam ich treść koleżance zpracy ta mi powiedziała, że już tego próbowała. Czyli co, muszę kupić limonki i mandarynki, bo cytryna jakaś zawsze znajdzie się w domu, poszukać pestek i posadzić.
Dopiero dziś mogę się pochwalić. Jakieś trzy tygodnie temu wpadłam na genialny pomysł, żeby założyć sobie taki maleńki ogródek ziołowy w kuchni. Najpierw chciałam kupić oregano i tymianek w sklepie, ale tak sobie pomyślałam, że warto spróbować wyhodować roślinki od nasionek i stało się...
Jeden szary dzień, pogania drugi - nic ciekawego się nie dzieje. Monotonia dnia codziennego. Niedługo jednak marzec, wraz z nim nie tylko przyjdzie upragniona przeze mnie wiosna, i będzie można powoli myśleć o wyjściu na ogródek i pielęgnacji dzrew, krzaków, roślin, ale marzec to także miesiąc, w którym jest nasze święto - Dzień Kobiet!
Przeczytałam wczoraj ciekawy artykuł o ciętych kwiatach. I dowiedziałam się kilku nowości dla mnie, ciekawostek. Może Wam owe metody przedłużania życia ciętych kwiatów są doskonale znane, ale chętnie podzielę się nowymi umiejętnościami i trikami.
Mój mąż czasami naprawdę jest kochany. Dziś nasza rocznica ślubu i nie zapomniał o kwiatach. Przychodzę do pracy, a tam na stoliku jakieś pudełeczko, myślałam, że to czekoladki, na biżuterię nie wyglądało. Jakiś taki dziwny kształt miało.